Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rok C - Okres Bożego Narodzenia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rok C - Okres Bożego Narodzenia. Pokaż wszystkie posty

sobota, 2 stycznia 2016

Bylejakość jest passé

II Niedziela Po Narodzeniu Pańskim, ROK C

 

TEKST SŁOWA BOŻEGO

 

 

PIERWSZE CZYTANIE

Mądrość wychwala sama siebie, chlubi się pośród swego ludu. Otwiera swe usta na zgromadzeniu Najwyższego i ukazuje się dumnie przed Jego potęgą: Wtedy przykazał mi Stwórca wszystkiego, Ten, co mnie stworzył, wyznaczył mi mieszkanie i rzekł: „W Jakubie rozbij namiot i w Izraelu obejmij dziedzictwo”. Przed wiekami, na samym początku mię stworzył i już nigdy istnieć nie przestanę. W świętym przybytku, w Jego obecności, zaczęłam pełnić świętą służbę i przez to na Syjonie mocno stanęłam. Podobnie w mieście umiłowanym dał mi odpoczynek, w Jeruzalem jest moja władza. Zapuściłam korzenie w sławnym narodzie, w posiadłości Pana, w Jego dziedzictwie

(Syr 24,1-2.8-12)
 

KOMENTARZ

  

W dzisiejszych czytaniach liturgicznych dominuje tekst o „Duchu Mądrości” którego otrzymali chrześcijanie. Wydaje się, że jest to tekst bardzo aktualny dla współczesnych chrześcijan. Dziś bowiem ciśnienie spraw tego świata jest tak wielkie, że niektórzy chrześcijanie uciekają w sferę pseudomistycznych wzruszeń jakoby utożsamiających ich z działaniem Ducha Św. w Kościele. Zapominają oni, że łaska zakłada rozumną i wolną naturę człowieczą. Szukają nadzwyczajnych darów Ducha Św. takich jak glossolalia czy dar uzdrawiania, a zapominają, że głównymi charyzmatami, czyli darami Ducha Św. jest dar wiary, nadziei i miłości. 

Łatwo jest się wyobcować z rzeczywistości i stwarzać elitarne grupy. Trudniej natomiast jest słuchać Ducha Św. w normalnej rzeczywistości życia, w której rzeczywiście Duch do nas przemawia. Łatwo jest się oddzielić od codziennej rzeczywistości poprzez rozmaite formy dewocyjne, trudniej natomiast być w niej i swoją postawą ją przekształcać. Bóg zadał nam tę rzeczywistość ze wszystkimi jej problemami i komplikacjami. Nie wystarczy mówić „Bóg tak chce”, trzeba pytać raczej, czego rzeczywiście Bóg od nas chce. 

Pod źle rozumianym parasolem Ducha Św. można umieścić tandetną pracę, brak odpowiedzialności za swoje obowiązki, samoakceptację w bylejakości i tandecie spełniania codziennych obowiązków. Nie wystarczy „sprężać się” modlitewnie. Łaska wymaga od nas sprężania się w zadaniach, które zostały nam powierzone przez Opatrzność w zakresie naszego stanu i zawodu. Nie od Ducha Św. pochodzi sytuacja, gdy ktoś klnie na nas z powodu naszej złej pracy, nie rzetelnego spełniania obowiązków stanu lub zawodu, gdy chcę wmówić sobie i ludziom, że moje tandetne prace wynikają z prawdy, że „Bóg tak chce” . 

Nie nadużywajmy zatem naszej życiowej tandety do tego, by wmawiać Duchowi Św., że właśnie On nas w tym usprawiedliwia.

niedziela, 27 grudnia 2015

Zagrożenia w Rodzinie

Święto Św. Rodziny, ROK C

  

TEKST SŁOWA BOŻEGO




Rodzice Jezusa chodzili co roku do Jerozolimy na Święto Paschy. Gdy miał lat dwanaście, udali się tam zwyczajem świątecznym. Kiedy wracali po skończonych uroczystościach, został Jezus w Jerozolimie, a tego nie zauważyli Jego Rodzice. Przypuszczając, że jest w towarzystwie pątników, uszli dzień drogi i szukali Go wśród krewnych i znajomych. Gdy Go nie znaleźli, wrócili do Jerozolimy, szukając Go.
Dopiero po trzech dniach odnaleźli Go w świątyni, gdzie siedział między nauczycielami, przysłuchiwał się im i zadawał pytania. Wszyscy zaś, którzy Go słuchali, byli zdumieni bystrością Jego umysłu i odpowiedziami.
Na ten widok zdziwili się bardzo, a Jego Matka rzekła do Niego: „Synu, czemuś nam to uczynił? Oto ojciec Twój i ja z bólem serca szukaliśmy Ciebie”. Lecz On im odpowiedział: „Czemuście Mnie szukali? Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca?”.Oni jednak nie zrozumieli tego, co im powiedział.
Potem poszedł z nimi i wrócił do Nazaretu; i był im poddany. A Matka Jego chowała wiernie wszystkie te wspomnienia w swym sercu.
Jezus zaś czynił postępy w mądrości, w latach i w łasce u Boga i u ludzi.

Łk 2,41-52


KOMENTARZ


Człowiek ze swej natury, tak jak jest istotą rozumną, wolną i społeczną, jest również istotą rodzinną. W rodzinie przychodzi na świat, rozwija się, dojrzewa, by wreszcie, osiągnąwszy wszechstronną dojrzałość, założyć nową rodzinę. Wszelkie więc zagrożenia życia rodzinnego godzą wprost w prawidłowy, naturalny rozwój człowieka jako jednostki. Istnieją zagrożenia zewnętrzne, wyrastające z obiektywnego układu spraw ekonomicznych, społecznych i obyczajowych. Istnieją jednak również zagrożenia wewnętrzne, które wiążą się z nie dość wysokim stopniem świadomości wagi życia rodzinnego i poczucia odpowiedzialności za stosunki wewnątrzrodzinne samych członków rodziny. Współczesna polska rodzina musi sama, nie tylko uświadomić sobie wielorakie zewnętrzne zagrożenia, lecz także im przeciwdziałać i tym bardziej świadomie kształtować stosunki wewnątrzrodzinne. 

Aktualnie wielkim zagrożeniem spójności życia rodzinnego w Polsce jest fakt, że stała się ona miejscem odreagowania rozmaitych napięć i lęków wynikających z układów zewnętrznych. Chyba właśnie w codziennym życiu rodziny, we wzajemnych stosunkach jej członków ujawniają się napięcia a także agresja o podłożu lękowym. Poza domem, w stosunku do obcych, potrafimy jeszcze jakoś się hamować, natomiast wobec najbliższych wyładowujemy nasze negatywne emocje bez żadnych zahamowań, zatruwając atmosferę współżycia. Cierpimy z tego powodu sami a przede wszystkim cierpią dzieci.

Innym poważnym zagrożeniem – także mającym swe podłoże w uwarunkowaniach obiektywnych – jest nadmierna koncentracja na sprawach materialno – bytowych. Bywa, że rodzice – maksymalnie angażujący się w te właśnie sprawy – po prostu zapominają, że bardziej niż komfortu materialnego potrzeba dzieciom ich obecności, przyjaźni, ciepła, zrozumienia. W szkołach podstawowych i średnich spotykamy się z dziećmi i młodzieżą, która poprzez manifestację agresji, chce po prostu być zauważona.

Spróbujmy w to święto Świętej Rodziny Jezusa, Maryi i Józefa obserwując tą cudowną miłość panującą miedzy Nimi, zastanowić się nad życiem naszych rodzin, nad atmosferą w nich panującą. Postawmy sobie pytania: jak wychowuję swoje dzieci? Czy mam dla nich czas? Czy jestem w stanie przyznać im racje, kiedy ją mają? Czy słucham starszych w rodzinie? Co jest dla mnie ważniejsze: rodzina czy kariera? A jaki jest mój stosunek do starych, często schorowanych i niepełnosprawnych rodziców? Czy gotów jestem im poświęcić swój czas i swoje siły, kiedy tego Oni potrzebują? Niech te pytanie będą dla nas zachętą do refleksji nad kondycją swojej rodziny.