czwartek, 16 stycznia 2014

Rodzina Bogiem silna

Święto św. Rodziny - Rok A

TEKST SŁOWA BOŻEGO




Gdy Mędrcy odjechali, oto anioł Pański ukazał się Józefowi we śnie i rzekł: „Wstań, weź Dziecię i Jego Matkę i uchodź do Egiptu; pozostań tam, aż ci powiem; bo Herod będzie szukał Dziecięcia, aby Je zgładzić”. On wstał, wziął w nocy Dziecię i Jego Matkę i udał się do Egiptu; tam pozostał aż do śmierci Heroda. Tak miało się spełnić słowo, które Pan powiedział przez proroka: „Z Egiptu wezwałem Syna mego”.
A gdy Herod umarł, oto Józefowi w Egipcie ukazał się anioł Pański we śnie i rzekł: „Wstań, weź Dziecię i Jego Matkę i idź do ziemi Izraela, bo już umarli ci, którzy czyhali na życie Dziecięcia”. On więc wstał, wziął Dziecię i Jego Matkę i wrócił do ziemi Izraela.
Lecz gdy posłyszał, że w Judei panuje Archelaus w miejsce ojca swego, Heroda, bał się tam iść. Otrzymawszy zaś we śnie nakaz, udał się w stronę Galilei. Przybył do miasta, zwanego Nazaret, i tam osiadł. Tak miało się spełnić słowo Proroków: „Nazwany będzie Nazarejczykiem”.
(Mt 2,13-15.19-23)

KOMENTARZ



W to piękne święto Świętej Rodziny: Józefa, Maryi i Jezusa. Matka Kościół daje nam do rozważenia Ewangelię opowiadającą o Jej ucieczce do Egiptu. Warto pochylić się nad tym tekstem, by odkryć  jak ważna jest Rodzina w zamyśle Bożym. 

Po wizycie Mędrców Święta Rodzina przeżywała trudne chwile. Herod zaniepokojony przepowiednią o narodzinach Mesjasza, postanawia Go zabić, obawiając się, że zajmie jego miejsce. Odpowiedzią Boga są sny, które objawiają św. Józefowi zamysł Boży. Józef trzykrotnie widzi i słyszy anioła. Otrzymuje nakaz emigracji, ucieczki do Egiptu. Wola Boża nie jest łatwa. Józef ma opuścić rodzinny kraj i z nowonarodzonym Dzieckiem podjąć uciążliwą podróż, przez pustynię w nieznane, bez znajomości języka, kultury, do kraju, w którym nikt go nie oczekuje.

Św. Józef pozwala się prowadzić i działa. Józef jest Opiekunem, który ochrania Matkę i Dziecko. Anioł każe mu wziąć Maryję i Jezusa, i uciekać do Egiptu. Z jednej strony daje mu w ten sposób „władzę” nad Małżonką i Dzieckiem, jednak z drugiej strony obarcza go odpowiedzialnością. Józef ma chronić Świętą Rodzinę, zaprowadzić Ją do ziemi pogan i ponownie wprowadzić do Izraela. 

Niezwykle cenne jest dostrzeżenie w tym fragmencie obrazu zdrowej rodziny. A przede wszystkim uświadomienie sobie roli ojca w rodzinie. To on staje się tym, kto się nią opiekuje, zapewnia poczucie stabilizacji i bezpieczeństwa. Jest człowiekiem czujnym, uważnym, zdecydowanym, pełnym inwencji, kimś, kto się nie poddaje, nie godzi się na to, co nieuniknione, nie ogranicza się do narzekania na czasy i na ludzi. Jednocześnie daje wolność w relacjach rodziny. Bóg chce nam powiedzieć, że ocalenie przychodzi przez rodzinę, która przypomina Świętą Rodzinę. Gdzie miejsca Ojca i Matki, jak i Dziecka w rodzinie są jasno i klarownie określone.

W obecnych czasach jesteśmy świadkami wielkiego kryzysu najmniejszej komórki społecznej jaką jest rodzina. Jest wiele rozwodów, nietrwałych związków. Żyjemy w epoce zaburzeń tożsamości płciowej, która z wielkim impetem wchodzi w obszar pojęcia naturalnej rodziny, związku kobiety i mężczyzny. Współczesny świat serwuje nam triumf egoizmu i własnej wygody. Dlatego jest to dla nas czas wielkiej próby i świadectwa, by pokazać, że tylko rodzina w Bożym ujęciu daje szansę nie tylko przetrwania, ale przede wszystkim wzrostu i zdrowego wychowania potomstwa.  Niech przykład Świętej Rodziny będzie dla nas impulsem do pracy nad sobą samym jak i własną rodziną. 

Zapowiedź

IV Niedziela Okresu Adwentu - ROK A

TEKST SŁOWA BOŻEGO






Z narodzeniem Jezusa Chrystusa było tak.
Po zaślubinach Matki Jego, Maryi, z Józefem, wpierw nim zamieszkali razem, znalazła się brzemienna za sprawą Ducha Świętego. Mąż Jej, Józef, który był człowiekiem prawym i nie chciał narazić Jej na zniesławienie, zamierzał oddalić Ją potajemnie.
Gdy powziął tę myśl, oto anioł Pański ukazał mu się we śnie i rzekł: ”Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło. Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus, On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów”.
A stało się to wszystko, aby się wypełniło słowo Pańskie powiedziane przez proroka: Oto Dziewica pocznie i porodzi Syna, któremu nadadzą imię Emmanuel, to znaczy ”Bóg z nami”.
Zbudziwszy się ze snu, Józef uczynił tak, jak mu polecił anioł Pański: wziął swoją Małżonkę do siebie.
(Mt 1,18-24)
  

KOMENTARZ


I oto przed nami ostatnia niedziela adwentu, czas ostatnich przygotowań na spełnienie zapowiedzi Boga. Dzisiejsza Ewangelia pokazuje jak bardzo niezrozumiałe dla Józefa było to co się działo w Jego życiu, bowiem nie jest w stanie zrozumieć jak dokonało się poczęcie Jezusa. A mimo to, z szacunku dla Maryi chce Ją potajemnie oddalić. Ale gdy we śnie spotkał Anioła, który wyjaśnił mu, to co się dzieje, to tę prawdę przyjął, zaakceptował, mimo, że nadal nic nie rozumiał. Wiedział tylko jedno, że dzieją się rzeczy wielkie i z ufnością poddał się głosowi Anioła. Poczciwym człowiekiem musiał być ten cieśla… 

Przed nami jeden z najpiękniejszych momentów w roku. Czas spotkań, serdecznych rozmów, życzeń, chwile spędzone z rodziną i przyjaciółmi. Jest to też szczególna chwila, w której sobie nawzajem przebaczamy, ileż to razy słyszymy, że przy przełamywaniu opłatka towarzyszą nam miłosierne łzy. Ale jest to przede wszystkim czas radosnego przebywania, umocnienia naszej wiary. 

Ale czy dla każdego jest to taki okres? Czy czasem w tym pędzącym świecie nie zagubiliśmy siebie? Czy to gruntowne sprzątanie całego domu, mieszkania nie zasłania nam istoty tych świąt? Bo w końcu to gdzie ma być czysto – na zewnątrz (dom, auto, mieszkanie) czy wewnątrz (serce)? I wielu z nas wie, że to właśnie serce powinniśmy przygotować na spotkanie Pana. To skoro tak, to dlaczego kładziemy aż tak mocny nacisk na te powierzchowne przygotowania, niekiedy kosztem oczyszczenia serca?

Niech te święta Narodzenia Pańskiego staną się okazją do wejrzenia w głąb siebie. Niech to będzie czas radosnego przebywania z tymi, których kochamy. Nieważne jak daleko oni są, dajmy im odczuć, że są w naszych sercach, że o nich pamiętamy. A przede wszystkim pozwólmy Małemu Jezusowi, by przemieniał nas i dokonywał w naszych sercach rzeczy wielkich! Niech Dobry Bóg, obdarza nas wszelkim błogosławieństwem.

Na Kogo czekasz?

III Niedziela Okresu Adwentu - ROK A

TEKST SŁOWA BOŻEGO




Gdy Jan usłyszał w więzieniu o czynach Chrystusa, posłał swoich uczniów z zapytaniem: „Czy Ty jesteś Tym, który ma przyjść, czy też innego mamy oczekiwać?”. Jezus im odpowiedział: „Idźcie i oznajmijcie Janowi to, co słyszycie i na co patrzycie: niewidomi wzrok odzyskują, chromi chodzą, trędowaci doznają oczyszczenia, głusi słyszą, umarli zmartwychwstają, ubogim głosi się Ewangelię. A błogosławiony jest ten, kto we Mnie nie zwątpi”.
Gdy oni odchodzili, Jezus zaczął mówić do tłumów o Janie: „Coście wyszli oglądać na pustyni? Trzcinę kołyszącą się na wietrze? Ale coście wyszli zobaczyć? Człowieka w miękkie szaty ubranego? Oto w domach królewskich są ci, którzy miękkie szaty noszą. Po coście więc wyszli? Proroka zobaczyć? Tak, powiadam wam, nawet więcej niż proroka. On jest tym, o którym napisano: Oto Ja posyłam mego wysłańca przed Tobą, aby Ci przygotował drogę. Zaprawdę powiadam wam: Między narodzonymi z niewiast nie powstał większy od Jana Chrzciciela. Lecz najmniejszy w królestwie niebieskim większy jest niż on”.
(Mt 11,2-11)
  

KOMENTARZ 


Ta dzisiejsza niedziela Adwentu, już trzecia, nazywana jest w tradycji Kościoła: Gaudete – Niedziela Radości. Już lada dzień będziemy witać naszego Zbawiciela, Anioł Gabriel przy Zwiastowaniu mówił do Maryi, by się nie lękała, ale radowała i ufała, bo zdarzy się rzecz wielka. My też powinniśmy zadać sobie pytanie, na Kogo tak naprawdę czekamy? Pomocna nam, w naszych rozważaniach, będzie dzisiejsza Ewangelia  opowiadająca o pytaniu Jana Chrzciciela zadanym za pośrednictwem Jego uczniów Jezusowi, czy jest tym obiecanym Mesjaszem (por. Mt 11,3)? 

Pytanie może początkowo dziwić, bo przecież Jan poznał i spotkał się z Jezusem wcześniej i ochrzcił Go nad rzeką Jordan. Wydaje się jednak, że Jan celowo zadał to pytanie, posyłając swoich uczniów do Jezusa. Chciał, by wszyscy Ci, którzy oczekiwali na Mesjasza, a którzy jeszcze nie rozpoznali Go, mogli przekonać się, że Jezus naprawdę jest tym oczekiwanym Zbawicielem. 

Mogłoby się wydawać, że Jezus otwarcie odpowie: „tak, Ja jestem”. Stało się jednak inaczej. Zamiast uroczystego potwierdzenia uczniowie usłyszeli zachętę do słuchania i patrzenia na wszystko, co dzieje się za sprawą Jezusa.  Nasz Mistrz nie wskazał na swoją osobę, ale na słowa Dobrej Nowiny i znaki, które czynił, a które pozostaną w świecie, kiedy On odejdzie do Ojca. A zatem ukoronowaniem i szczytem ukazywania mesjańskiej godności Chrystusa było głoszenie Ewangelii. Ona to bowiem, trafiając do ubogich, może doprowadzić ich do zbawienia. 

Jezus na oczach uczniów uczynił najpierw wiele znaków i cudów, a dopiero później przemawiał głosząc Słowo Ojca. Można rzec, że był autentycznym Świadkiem Dobrej Nowiny.  Wielu słuchających Jezusa, myśleli że zostanie Królem w sensie ludzkim, że stanie na czele ludu izraelskiego i go całkowicie wyswobodzi. Oczekiwali wielkiego przywódcy, który pokona wszystkich ich wrogów. A Jezus przyszedł na ziemię, by dzielić się Miłością Ojca. 

Prawdziwe doświadczenie spotkania się z Jezusem jest niezwykłym przeżyciem. Doświadczyć tą autentyczną, czystą, nie szukającą poklasku, bezinteresowną Miłość, to cel każdego, który uznaje Jezusa jako swego Pana. By doświadczyć tego, wystarczy tylko zaprosić Go do swego serca, w pełni mu zaufać i radować się Jego obecnością, tak jak zrobiła to Maryja. A wtedy czas radości z narodzin Jezusa stanie się czasem cudownym, niepowtarzalnym, bo pozwolimy Jezusowi dokonywać znaków i cudów w naszych sercach.  

Pokora wobec woli Boga

II Niedziela Okresu Adwentu - Rok A

TEKST SŁOWA BOŻEGO




Bóg posłał anioła Gabriela do miasta w Galilei, zwanego Nazaret, do Dziewicy poślubionej mężowi, imieniem Józef, z rodu Dawida; a Dziewicy było na imię Maryja.
Anioł wszedł do Niej i rzekł: „Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobą, błogosławiona jesteś między niewiastami”.
Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co miałoby znaczyć to pozdrowienie.
Lecz anioł rzekł do Niej: „Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie On wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca”.
Na to Maryja rzekła do anioła: „Jakże się to stanie, skoro nie znam męża?”
Anioł Jej odpowiedział: „Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym. A oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna i jest już w szóstym miesiącu ta, która uchodzi za niepłodną. Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego”.
Na to rzekła Maryja: „Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa!”
Wtedy odszedł od Niej anioł.
(Łk 1,26-38)

KOMENTARZ




Najbliższa druga niedziela Adwentu jest szczególną, bo właśnie w tę niedzielę będziemy obchodzić Uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny. Omawiany fragment został zaczerpnięty z Ewangelii Łukaszowej i przybliża on właśnie to zdarzenie z życia Maryi. 

Archanioł Gabriel zwiastował Maryi, że została wybrana na Matkę Syna Bożego. Opis tego wydarzenia przypomina powołania, których dokonuje Bóg w Starym Testamencie. Oznacza to, że Maryja ze swoim zadaniem zostaje postawiona w szeregu wielkich postaci biblijnych, powołanych przez Pana. Bóg bowiem dokonuje dzieła zbawienia przez ludzi. Tak jak dotychczas w całej historii zbawienia posyła Anioła, by zwiastował Jego wolę. Umieszczając tę scenę na tle innych powołań, możemy wykazać pewne istotne cechy tego aktu.

Przede wszystkim Bóg jest obecny przy osobie powołanej. Maryja słyszy zapewnienie o Bożej obecności – „Pan z Tobą” (Łk 1,28). Człowiek powołany nie jest pozostawiony sam sobie. Może w każdej chwili liczyć na Jego pomoc. Powołanie bowiem to wielka łaska. 

Następnie, Bóg powołuje, kierując się własnymi kryteriami. Maryja jest ubogą kobietą, pochodzącą z prowincji – Nazaretu. Bóg nie kieruje się kategoriami ludzkimi. Wybiera tych, do których ma zaufanie, nie bacząc na ich ograniczenia. Po ludzku biorąc, np. Mojżesz nie był idealnym kandydatem na wodza (por. Wj 4,10-12). Podobnie też kandydaci na Apostołów. Często ich biografie nie były najchlubniejsze. Bóg jednak wybiera małych i słabych, by bardziej błyszczała Jego łaska. Chce, by powołani mieli świadomość, że cała ich wielkość jest w Panu. Maryja doskonale zdawała sobie z tego sprawę. Jej odpowiedź na powołanie z jednej strony wypełnia pragnienie zrozumienia zadania, do którego została wezwana, z drugiej zaś – po otrzymaniu od Anioła Gabriela zapewnienia opieki Bożej, spełnienie tego, co Pan zamierzył (por. Łk 1,38). Jest to również odpowiedź pełna pokory. W ten sposób ujawnia swoje całkowite zawierzenie Bogu. Maryja w pełni oddaje się Jemu, chociaż nie do końca rozumie tę wielką tajemnicę, która została Jej objawiona. 

Maryja w tym omawianym fragmencie daje przykład odpowiedzi na Boże wezwanie. Daje go nam wszystkim. Każdy bowiem z nas jest człowiekiem powołanym i nie chodzi tu tylko o tych, których Bóg powołuje do stanu duchownego czy zakonnego. Każdy z nas jest wezwany przez Boga i otrzymuje od Niego zadania na miarę swoich możliwości. Człowiek, którego Bóg wzywa, ma prawo stawiać pytania. Ma prawo prosić o wyjaśnienie pewnych spraw. Bóg bowiem nie traktuje ludzi jak bezmyślne kukiełki. 

Odpowiedź, której Bóg oczekuje od nas, powinna płynąć z serca i być przepełniona radością. On nikogo nie zniewala, nie chce by ludzie traktowali swoje powołanie jako ciężar. Odpowiedź Maryi – „Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa twego” (Łk 1,38) – winna być odpowiedzią każdego z nas.

Postaw na jakość

I Niedziela Okresu Adwentu - ROK A

TEKST SŁOWA BOŻEGO




Jezus powiedział do swoich uczniów: ”Jak było za dni Noego, tak będzie z przyjściem Syna Człowieczego. Albowiem jak w czasie przed potopem jedli i pili, żenili się i za mąż wydawali aż do dnia, kiedy Noe wszedł do arki, i nie spostrzegli się, że przyszedł potop i pochłonął wszystkich, tak również będzie z przyjściem Syna Człowieczego. Wtedy dwóch będzie w polu: jeden będzie wzięty, drugi zostawiony. Dwie będą mleć na żarnach: jedna będzie wzięta, druga zostawiona.
Czuwajcie więc, bo nie wiecie, w którym dniu Pan wasz przyjdzie. A to rozumiejcie: Gdyby gospodarz wiedział, o której porze nocy złodziej ma przyjść, na pewno by czuwał i nie pozwoliłby włamać się do swego domu. Dlatego i wy bądźcie gotowi, bo w chwili, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie”
.

(Mt 24,37-44)

KOMENTARZ



Dzisiejsza niedziela rozpoczyna nowy rok liturgiczny oraz piękny okres wyczekiwania na narodzenie się Pana w grocie betlejemskiej, który nazywany jest Adwentem. Ewangelia dzisiejsza, tak jak trzy pozostałe z tego okresu, będą nam odpowiadać na pytanie: jak dobrze przygotować się do narodzin Zbawiciela? 

W dzisiejszej Ewangelii Jezus ukazuje nam jedną z odpowiedzi. Mówi o nieustannym trwaniu w gotowości „Czuwajcie więc, bo nie wiecie, w którym dniu Pan wasz przyjdzie” (Mt 24,42). Nie jest to zadanie łatwe, kiedy świat krzyczy do nas, że najważniejsze jest myślenie o sobie, brak troski o ducha, niesprawiedliwość, możliwość nieustannego zaspokajania wszelkich pożądań i pragnień, pomieszanie jakichkolwiek wartości, społeczna aprobata grzechu i zła. Wszystko to przysłania nam nasz nadrzędny cel jakim jest zbawienie siebie samego. Żyjąc codziennością często zamykamy się na ten ostateczny cel, żyjemy bardziej według filozofii mieć, a zatracamy sens wartości być. 

Jezus w dzisiejszym fragmencie podkreśla, byśmy postawili na jakość w naszych zwykłych, codziennych obowiązkach.  Jezus opowiada o zwyczajnych ludziach, którzy wykonują proste czynności nie wymagające zbytniego wysiłku intelektualnego. A jednak tylko jeden z mężczyzn i jedna z kobiet są wybrani, by móc iść z Jezusem. Bo pamiętali o nadrzędnym celu, byli przygotowani na przyjście Jezusa, ich życie duchowe było czuwaniem, oczekiwaniem, nadzieją. Nie w ważnych wydarzeniach, lecz w tych codziennych budujemy lub tracimy nasze wieczne mieszkania. A kiedy brak troski o duszę, o wartości i o swoje zbawienie, stajemy się bierni, apatyczni, leniwi i obojętni na to co dzieje się wokół. Serce staje się puste, warto podkreślić, że ono nie lubi pustki. Kiedy pojawia się luka, to pragnie ją czymś zapełnić. Gdy nie ma wartości głębszych, duchowych, ich miejsce zajmą sprawy drugorzędne, mniej wartościowe, troski, zmartwienia, lęki, a także ziemskie uciechy, zmysłowe przyjemności, namiętności, pokusy, grzechy… Konsekwencją jest rutyna i urządzenie się w przeciętności. 

A Jezus dzisiaj wzywa nas do czujności i modlitwy, byśmy dobrze przygotowali swe serce, na ten wspaniały czas radowania się z Jego narodzin. Nie dajmy się pochłonąć iluzji tego świata. Zadbajmy o nasze serca, byśmy je napełnili czuwaniem, nadzieją a nade wszystko miłością.