II Niedziela Adwentu - Rok B
TEKST SŁOWA BOŻEGO
Początek Ewangelii o Jezusie Chrystusie, Synu Bożym. Jak jest napisane u proroka Izajasza: „Oto Ja posyłam wysłańca mego przed Tobą; on przygotuje drogę Twoją. Głos wołającego na pustyni:
Przygotujcie drogę Panu, prostujcie ścieżki dla Niego”.
Wystąpił Jan Chrzciciel na pustyni i głosił chrzest nawrócenia na odpuszczenie grzechów. Ciągnęła do niego cała judzka kraina oraz wszyscy mieszkańcy Jerozolimy i przyjmowali od niego chrzest w rzece Jordan, wyznając przy tym swe grzechy.
Jan nosił odzienie z sierści wielbłądziej i pas skórzany około bioder, a żywił się szarańczą i miodem leśnym. I tak głosił: „Idzie za mną mocniejszy ode mnie, a ja nie jestem godzien, aby się schylić i rozwiązać rzemyk u Jego sandałów. Ja chrzciłem was wodą, On zaś chrzcić was będzie Duchem Świętym”.
KOMENTARZ
W drugą niedzielę Adwentu czytamy początek Ewangelii świętego Marka. Jest to początek Dobrej Nowiny (Ewangelii) Jezusa Chrystusa, Syna Bożego. „Jezus” to imię historycznej Osoby, „Chrystus” to misja tej Osoby w świecie, a „Syn Boży” mówi o ostatecznej tożsamości tej Osoby wskazując na Jej Boskie pochodzenie. To wszystko razem wzięte mówi właśnie o Bogu, który dosłownie wszedł w historię ludzi po to, aby stać się dla nas Zbawicielem. I to jest właśnie sedno Ewangelii, o której mówi w pierwszym zdaniu Marek: Bóg przyszedł do swojego ludu z misją ratunkową. I w ten sposób okazuje się, że Dobrą Nowiną w sensie ścisłym jest nie historia napisana przez Marka, ale Osoba Boga ratującego swój lud – Osoba Jezusa Chrystusa. To On jest w centrum Ewangelii: Dobra Nowina nie tylko o Nim mówi, ale to On jest Słowem Bożym. Warto o tym pamiętać, bo my mamy tendencję, by za Ewangelię uważać opowieść o Jezusie, względnie książkę gdzie ta opowieść się znajduje. Dobra Nowina to nie martwa historia o Kimś, kto żył ponad dwa tysiące lat temu. Ewangelia to żywy Bóg, Jezus Chrystus, który zamieszkał pośród nas, żyje i ta Dobra Nowina dzieje się do dzisiaj. Nie zabijajmy Jej więc na siłę – nie czyńmy z Jezusa martwej historii, którą czytamy co najwyżej z ciekawości. Ewangelia ma być żywa w naszej codzienności – nie ma być jedną z książek na półce.
Dalej Marek sugeruje, że wraz z nadejściem Jezusa Chrystusa, poprzedzonego działalnością Jana Chrzciciela, rozpoczną się czasy spełnienia, czasy ostateczne. I że przyjście Jezusa Chrystusa będzie się wiązało z koniecznością jednoznacznego opowiedzenia się za Bogiem lub przeciwko Niemu. Natomiast cała działalność Jana Chrzciciela w oczach Marka wskazuje, że czas spełnienia się tych wszystkich zapowiedzi właśnie nadszedł. Działalność Jana Chrzciciela zmierza do przygotowania ludzkości na spotkanie z Nadchodzącym, który będzie chrzcił Duchem Świętym. Podczas gdy przy chrzcie Jana ludzie zanurzani w Jordanie sami wyznają swoje grzechy, to chrzest Duchem Świętym ujawni wszystko, co kryje się w ludzkich sercach. Pewnie właśnie dlatego działalność Jana Chrzciciela polegała na doprowadzeniu ludzi do uznania i wyznania prawdy o sobie, o swojej słabej i grzesznej kondycji. Przed nadchodzącym Bogiem nic się nie ukryje: człowiek, który próbuje budować na pozorach i złudzeniach srodze się zawiedzie i rozczaruje. Tutaj więc warto się zastanowić nad autentycznością własnej wiary i relacji do Jezusa Chrystusa. Przed Nim nie ostoją się żadne nasze maski, żadne nasze udawanie: On wydobędzie z nas całą prawdę.
Można więc odczytać działalność Jana Chrzciciela jako uświadamianie ludziom, do czego jest im potrzebny nadchodzący Zbawiciel – ten, któremu Jan nie jest godzien rozwiązać rzemyka u sandałów (por. Mk 1,7). Jan Chrzciciel uświadamia, że nie jesteśmy w stanie sami, o własnych siłach naprawić tego, co zepsuł w nas grzech. A Jezus Chrystus przychodząc na ten świat pragnie uczynić nas Nowymi Stworzeniami, by przywrócić nam utraconą godność dzieci Bożych. Jednak to od nas zależy, czy wybierzemy tę drogę, czy nie...


