czwartek, 16 stycznia 2014

Sakrament Pokuty to nie automatyczna pralka

XXIV Niedziela Okresu Zwykłego - ROK C

TEKST SŁOWA BOŻEGO




Zbliżali się do Jezusa wszyscy celnicy i grzesznicy, aby Go słuchać. Na to szemrali faryzeusze i uczeni w Piśmie: „Ten przyjmuje grzeszników i jada z nimi”.
Opowiedział im wtedy następującą przypowieść: „Któż z was, gdy ma sto owiec, a zgubi jedną z nich, nie zostawia dziewięćdziesięciu dziewięciu na pustyni i nie idzie za zgubioną, aż ją znajdzie? A gdy ją znajdzie, bierze z radością na ramiona i wraca do domu; sprasza przyjaciół i sąsiadów i mówi im: «Cieszcie się ze mną, bo znalazłem owcę, która mi zginęła».
Powiadam wam: Tak samo w niebie większa będzie radość z jednego grzesznika, który się nawraca, niż z dziewięćdziesięciu dziewięciu sprawiedliwych, którzy nie potrzebują nawrócenia.
Albo jeśli jakaś kobieta, mając dziesięć drachm, zgubi jedną drachmę, czyż nie zapala światła, nie wymiata domu i nie szuka starannie, aż ją znajdzie? A znalazłszy ją, sprasza przyjaciółki i sąsiadki i mówi: «Cieszcie się ze mną, bo znalazłam drachmę, którą zgubiłam».
Tak samo, powiadam wam, radość powstaje u aniołów Bożych z jednego grzesznika, który się nawraca”
.

Powiedział też: „Pewien człowiek miał dwóch synów. Młodszy z nich rzekł do ojca: «Ojcze, daj mi część majątku, która na mnie przypada».
Podzielił więc majątek między nich. Niedługo potem młodszy syn, zabrawszy wszystko, odjechał w dalekie strony i tam roztrwonił swój majątek, żyjąc rozrzutnie.
A gdy wszystko wydał, nastał ciężki głód w owej krainie i on sam zaczął cierpieć niedostatek. Poszedł i przystał do jednego z obywateli owej krainy, a ten posłał go na pola, żeby pasł świnie. Pragnął on napełnić swój żołądek strąkami, którymi żywiły się świnie, lecz nikt mu ich nie dawał.
Wtedy zastanowił się i rzekł: «Iluż to najemników mojego ojca ma pod dostatkiem chleba, a ja tu z głodu ginę. Zabiorę się i pójdę do mego ojca, i powiem mu: Ojcze zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie, już nie jestem godzien nazywać się twoim synem: uczyń mię choćby jednym z najemników».
Wybrał się więc i poszedł do swojego ojca.
A gdy był jeszcze daleko, ujrzał go jego ojciec i wzruszył się głęboko; wybiegł naprzeciw niego, rzucił mu się na szyję i ucałował go. A syn rzekł do niego: «Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie, już nie jestem godzien nazywać się twoim synem». Lecz ojciec rzekł do swoich sług: «Przynieście szybko najlepszą suknię i ubierzcie go; dajcie mu też pierścień na rękę i sandały na nogi. Przyprowadźcie utuczone cielę i zabijcie: będziemy ucztować i bawić się; ponieważ ten mój syn był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się». I zaczęli się bawić.
Tymczasem starszy jego syn przebywał na polu. Gdy wracał i był blisko domu, usłyszał muzykę i tańce. Przywołał jednego ze sług i pytał go, co to znaczy. Ten mu rzekł: «Twój brat powrócił, a ojciec twój kazał zabić utuczone cielę, ponieważ odzyskał go zdrowego».
Na to rozgniewał się i nie chciał wejść; wtedy ojciec jego wyszedł i tłumaczył mu. Lecz on odpowiedział ojcu: «Oto tyle lat ci służę i nigdy nie przekroczyłem twojego rozkazu; ale mnie nie dałeś nigdy koźlęcia, żebym się zabawił z przyjaciółmi. Skoro jednak wrócił ten syn twój, który roztrwonił twój majątek z nierządnicami, kazałeś zabić dla niego utuczone cielę».
Lecz on mu odpowiedział: «Moje dziecko, ty zawsze jesteś przy mnie i wszystko moje do ciebie należy. A trzeba się weselić i cieszyć z tego, że ten brat twój był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się»”.

(Łk 15,1-32)

KOMENTARZ



W tym tygodniu Matka Kościół daje nam trzy przypowieści do rozważenia. Wszystkie są bardzo dobrze nam znane. Ba, zaryzykuję stwierdzenie, że wielokrotnie mieliśmy okazje je słyszeć. Bo któż z nas nie słyszał o pasterzu szukającym zagubionej owieczki, nie cieszył się, gdy uboga kobieta odnalazła zagubioną drachmę, by wreszcie wzruszyć się nad przypowieścią o synu marnotrawnym. 

Ja też je wielokrotnie słyszałem, miałem okazję słuchać różnych księży, egzegetów, którzy dzielili się swymi odkryciami płynącymi z tych przypowieści. I wydaje się, że już nie da się wywnioskować nic innego, nowego. Jednak tym razem poruszył mnie pewien szczegół, który występuje w każdej z nich – radość z nawrócenia! 

Natura człowieka, która jest skłonna do grzechu, nie ułatwia nam powrotów do Naszego Tatusia. Niestety często sakrament pokuty traktujemy jak pralkę automatyczną, która pierze to, co brudne, ale potem my brudzimy to po raz kolejny. Zdarza się nam wtedy iść do spowiedzi z uczuciem zniechęcenia, że znów nie będziemy w stanie się poprawić, gorzej – często myślimy, że i tak to nic nie zmieni, bo nasze przyzwyczajenia, „utarte szlaki”, nie pozwalają na jakąkolwiek zmianę w naszym życiu duchowym. Dopóki nie uświadomimy sobie ogromnej miłości Boga Ojca, dopóty będziemy dalej właśnie tak traktować spowiedź. 

Nasz Tatuś w Swej szaleńczej Miłości do każdego z nas, ofiarował Swego Syna Jezusa. To Jezus dał za nas Swe życie, byśmy uniknęli kary za grzechy. Dał nam też Ducha Świętego, który przychodzi w sakramentach, by nam pomagać w naszym życiu duchowym. 

Tylko stały kontakt z Bogiem, poprzez codzienną modlitwę, uczestniczenie w Eucharystii, karmienie się Ciałem Jezusa, pozwoli na doświadczanie Miłości Ojca. Ojca, który za każdym razem wzrusza się głęboko, gdy do Niego wracamy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz